Jak wodę zamknięto w butelce – historia wody butelkowanej

historia wody butelkowanej

Pamiętam, jak pewnego dnia nagle i niespodziewanie uderzyła mnie dziwna myśl: dlaczego kupujemy wodę w butelkach? Czy to nie dziwne? Woda to element natury. Spada z nieba, gromadzi się w rzekach, jeziorach i oceanach. Zwierzęta i rośliny same ją znajdują, a w dodatku piją za darmo. Dlaczego my, ludzie, musimy tę wodę kupować w sztucznym opakowaniu? To tak, jakbyśmy kupowali paczkowane powietrze. Przecież to nie ma sensu!

Historia wody butelkowanej – przed butelką

Historia wody butelkowanej zaczyna się już w czasach starożytnych. Dlaczego? Przecież wtedy nie było jeszcze butelek! To prawda, ale już w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie używano glinianych i drewnianych naczyń do przenoszenia wody z jej ujęcia do domu. Kiedy Rzymianie wybudowali akwedukty i system rur dostarczających wodę do miasta, gliniane dzbany nadal były stosowane do przechowywania i przenoszenia jej tam, gdzie była potrzebna. Natomiast bogaci patrycjusze sprowadzali krystalicznie czystą wodę w beczkach lub amforach z odległych Alp. To właśnie możliwość przenoszenia mniejszych i większych ilości wody łączy starożytne naczynia ze współczesnymi butelkami. Ale kiedy zaczęto ją sprzedawać?

Woda mineralna z miejscowości uzdrowiskowych

Woda długo była darmowa i dostępna dla wszystkich. Ale nie wszędzie miała najwyższą jakość. Ludzie zaczęli zauważać, że w pewnych miejscach występują źródła, których wody mogą nawet leczyć z chorób. Wokół nich zaczęły powstawać uzdrowiska. Naturalną koleją rzeczy pojawiło się pragnienie, aby móc zabrać tę zdrową wodę do domu. Dzięki temu historia wody butelkowanej ma swój kolejny ważny punkt. Pierwsze wzmianki o sprzedaży wody w pojemnikach pochodzą z 1416 r. z Cheby, w Czechach. Ale rozkwit miejscowości uzdrowiskowych nastąpił dopiero w XVII i XVIII w. I wtedy też modne stało się kupowanie cudownych wód na wynos.

Od glinianego dzbana do szklanej butelki

Butelki przeznaczone do sprzedaży wody poza uzdrowiskami były dostępne we Francji, Belgii i Niemczech już w XVI w. Zrobione ze szkła hialitowego były przyjemniejsze w użyciu i lżejsze do transportu od tradycyjnych dzbanków kamionkowych. Niestety, ze względu na wysoką cenę, tylko ludzie wyższego stanu mogli pozwolić sobie na ich regularny zakup. Naturalna woda mineralna zyskiwała na popularności. Oprócz właściwości leczniczych, miała orzeźwiający smak i niewielką ilość naturalnego gazu. Natomiast wody w studniach czy miejskich wodociągach nie były biologicznie czyste i stwarzały ryzyko zachorowań. Butelkowanie wody nabierało rozpędu.

Historia wody butelkowanej podaje, że pierwszą rozlewnią wód źródlanych na skalę przemysłową była Holy Well Bottling Plant, w Wielkiej Brytanii. Swoją działalność rozpoczęła w 1622 r. Z czasem powstawały też inne firmy, które dystrybuowały wodę w Pradze, Wiedniu i Norymberdze. Popularność zyskały też zdroje dolnośląskie. Pod koniec XVIII w. we Wrocławiu można było kupić wody z Kudowy, Dusznik i Szczawna.

Transport wody mineralnej

Ta nowa moda dosyć szybko dotarła także za ocean. W roku 1767 butelkowaną wodę zaczęła sprzedawać firma Jackson’s Spa z Bostonu. Musująca woda mineralna stała się symbolem zdrowia oraz napojem modnym na salonach. Dlatego nie dziwi fakt, że próbowano znaleźć sposób na upodobnienie do niej zwykłej wody. Udało się to szwajcarowi o nazwisku Johann Jacob Schweppe. W 1783 roku w Genewie odkrył metodę dodawania gazu do wody.

Ameryka odkrywa wodę butelkowaną

Amerykanie nie pozostawali długo w tyle, bo już w 1809 r. Joseph Hawkins uzyskał patent na wodę gazowaną. W tym samym czasie nastąpił też rozwój technik butelkowania oraz produkcji szkła, dzięki czemu stało się ono tańsze. Zapoczątkowało to rosnącą popularność wody gazowanej na rynku amerykańskim.

W roku 1856 sprzedano ponad 7 mln butelek wody w Saratoga Springs, w Nowym Jorku. W tamtych czasach było to jedno z najsłynniejszych amerykańskich źródeł wody. Pinta (473 ml) kosztowała nawet 1,75 dol. Z powodu występowania epidemii tyfusu i cholery, wielu Amerykanów wolało pić wodę butelkowaną niż tę z wodociągów. Wierzyli, że jest nie tylko czystsza, lecz także ma właściwości lecznicze. Z czasem doszły też argumenty wizerunkowe, ponieważ picie wody z butelki było po prostu w dobrym stylu. W Europie również nastąpił dynamiczny rozwój rozlewnictwa. Prawa do dystrybucji miały tu wody Appolinaris z Göppingen. W roku 1870 sprzedano 800 tys. butelek, a w 1900 już 28 mln!

Woda wodociągowa i plastikowe butelki

Historia wody butelkowanej to nie tylko spektakularne sukcesy. Na początku XX w. opracowano metodę uzdatniania wody wodociągowej przy użyciu chloru. Nie była to technika idealna, ale pozwoliła na bezpieczne stosowanie kranówki. W związku z tym popularność mineralnej w latach 20. spadła. Mniejsze zainteresowanie konsumentów potrwało do czasu, w którym rozwój techniki i reklamy pozwolił na reanimację tej mody i historia wody butelkowanej miała swój ciąg dalszy.

Nowa technologia przyczyniła się do powstania plastikowych butelek. Tworzywo, z którego są produkowane, to politereftalan etylenu (PET). Opakowania PET, podobnie jak wcześniej szkło, na początku były drogie i nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Z biegiem czasu udoskonalono technologię i obniżono koszty produkcji. Na początku lat 50. wprowadzono do użytku polietylen o wysokiej gęstości. Butelki PET okazały się trwalsze i lżejsze od szklanych, dlatego szybko zyskały popularność.

W takim opakowaniu zaczęto sprzedawać francuską wodę Perrier. Jej producent, w 1977 r., rozpoczął w USA kampanię reklamową pod hasłem Earth’s First Soft Drink. Kosztowała ona 5 mln dolarów i okazała się warta każdego wydanego centa. Dzięki niej sprzedaż wzrosła z 3 mln butelek w 1975 r. do około 200 mln cztery lata później. Perrier odniosła sukces – została pierwszą i najlepszą butelkowaną wodą w USA, zyskując 85 proc. udziału w rynku. A woda w butelce w całej swojej glorii wróciła na salony.

Picie wody z kranu vs z plastikowych butelek

Dzisiaj stan wody w miejskich wodociągach jest naprawdę dobry. Wystarczy powiedzieć, że musi ona spełniać wymagania Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W przeciwnym razie podnoszony jest alarm i wszyscy mieszkańcy rejonu zagrożonego skażeniem wody są ostrzegani przed jej spożywaniem aż do momentu poprawy sytuacji. Dodatkowo mamy na rynku szeroki wybór filtrów oczyszczających i mineralizujących wodę. Oznacza to, że spokojnie możemy pić prosto z kranu!

Inną sprawą są same plastikowe butelki. Twórcy akcji Reuters, Tonąc w plastiku, podają, że w ciągu godziny na świecie zużywa się ich 55 mln. Jednego dnia wyrzucamy 1,3 mld butelek po wodzie, a w ciągu roku niespełna 500 mld. Szacuje się, że każdego roku do oceanów trafia ponad 10 mln ton plastiku. Producenci starają się nam pokazać, że te opakowania można oddać do recyklingu. Niestety, większość z nich zupełnie się do tego nie nadaje. Niektóre trafią do downcyklingu, czyli powstanie z nich produkt niższej jakości, którego już nie można dalej przetwarzać. W efekcie butelki lądują na wysypisku śmieci lub… w oceanie.

Produkcja wody butelkowanej przyczynia się do jej marnowania. Na przykład, do zabutelkowania jednego litra wody Dasani Coca Cola Company wykorzystuje 1,6 litra wody z podziemnych źródeł. Tymczasem stan Kalifornia, w którym znajduje się rozlewnia, od lat nawiedzają susze, a galopujące zmiany klimatyczne przyczyniają się do coraz częstszych niedoborów wody pitnej.

Po co nam woda w butelce?

Najważniejszym argumentem przemawiającym za produkcją i kupowaniem butelkowanej wody jest jej czystość i wartości prozdrowotne. Mimo wielkiego postępu nauki i techniki, na świecie nadal jest wiele miejsc, w których ludzie nie mają dostępu do wody pitnej. Do tego dochodzą katastrofy, takie jak powodzie, tsunami, trzęsienia ziemi i inne sytuacje, które tymczasowo pozbawiają ludzi dostępu do czystej wody. Wtedy transport wody butelkowanej jest na wagę złota.

Ale czy ja, mieszkająca w Europie Środkowej, w XXI w., muszę pić wodę mineralną? Zadałam sobie to pytanie ładnych kilka lat temu i ostatecznie zdecydowałam, że odpowiedź brzmi: nie. Woda z mojej studni nie jest idealna, jednak wystarczyło zamontować w kuchennym kranie filtr. Et voilà! Od dawna nie kupuję wody, chyba że wymaga tego dłuższy wyjazd w plener. Historia wody butelkowanej pokazuje blaski i cienie ludzkich wynalazków. To dobrze, że udało nam się wymyślić praktyczny sposób przechowywania i transportu czystej wody. Teraz musimy jeszcze nauczyć się rozsądnie z tej możliwości korzystać.

music-cover