Inwazyjne uszaki, czyli jak króliki i zające zmieniają ekosystemy

króliki i zające

Małe, puchate, z dużymi uszami i łagodnym spojrzeniem – króliki i zające wydają się ostatnimi zwierzętami, które podejrzewalibyśmy o dewastowanie przyrody. Tymczasem badania pokazują, że w sprzyjających warunkach, zwłaszcza poza swoim naturalnym zasięgiem, mogą stać się groźnymi gatunkami inwazyjnymi i znacznie przekształcać ekosystemy.

Nie każdy uszak jest inwazyjny

Nie każdy królik i nie każdy zając jest gatunkiem inwazyjnym. Problem pojawia się wtedy, gdy zwierzę trafia poza swój naturalny obszar występowania i zaczyna szybko się rozmnażać. Najlepszym przykładem jest królik europejski (Oryctolagus cuniculus), który został zaliczony przez IUCN/ISSG do grona 100 najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obcych świata.

Powód jest prosty – po introdukcji królik bardzo sprawnie kolonizuje nowe tereny i silnie oddziałuje na środowisko. Zgryza roślinność, uruchamiając cały łańcuch zmian. Ubożeje pokrywa roślinna, odsłania się gleba, łatwiej dochodzi do erozji, a siedliska stają się mniej stabilne. W efekcie cierpią nie tylko rośliny, lecz także zwierzęta zależne od konkretnych typów roślinności – zwłaszcza ptaki i bezkręgowce.

To właśnie dlatego królik europejski jest w literaturze naukowej opisywany jako gatunek o wyjątkowo dobrze udokumentowanym, ciężkim wpływie środowiskowym i gospodarczym. Nie chodzi wyłącznie o szkody w uprawach. W wielu miejscach jego obecność prowadzi do trwałych zmian w strukturze całych siedlisk.

Warto przeczytać: Ile kosztują nas ekologiczne inwazje? Niemało!

Dlaczego króliki bywają tak groźne

Najwyraźniej widać to na wyspach, gdzie ekosystemy są szczególnie wrażliwe na gatunki obce. Badania z Wysp Kerguelena pokazały, że po introdukcji królików doszło tam do silnych zmian w zbiorowiskach roślinnych. Gdy zwierzęta usunięto, bogactwo gatunkowe roślin zaczęło się odbudowywać. To jeden z najmocniejszych dowodów na to, że królik jest nie tylko uciążliwym roślinożercą, ale też realnym czynnikiem przebudowującym środowisko.

Podobne wnioski przyniosły badania z wysp Morza Egejskiego. Tam, gdzie króliki nadal występowały, naukowcy notowali więcej odsłoniętej gleby, mniej wyspecjalizowanych i endemicznych gatunków roślin oraz uboższe zespoły stawonogów. Znaczenie ma nie tylko zgryzanie roślin, ale też kopanie nor i tuneli, co rozluźnia glebę i przyspiesza jej wywiewanie przez wiatr. W suchym, gorącym klimacie śródziemnomorskim taki proces może bardzo szybko pogłębiać degradację siedlisk.

Wpływ królików nie ogranicza się jednak wyłącznie do roślinności. Na wyspach ich obecność może pośrednio szkodzić także ptakom i innym rodzimym zwierzętom. Z jednej strony zgryzanie roślin zmniejsza osłonę siedlisk i pogarsza warunki lęgowe, z drugiej – rosnąca populacja królików staje się łatwo dostępną zdobyczą dla drapieżników, co może wzmacniać ich liczebność i presję na inne gatunki.

Australia – gdy inwazja wymyka się spod kontroli

Jeszcze większą skalę problemu widać w Australii. Modele rozmieszczenia pokazują, że królik europejski może zajmować około dwóch trzecich kontynentu. Sprzyjają mu lokalne temperatury, dostęp do wody oraz gleby dobre do kopania nor.

Skutki są dobrze znane – zjadanie nasion i siewek, utrudniona odnowa krzewów i drzew, degradacja ziemi i presja na rodzimą faunę. Co ważne, zwalczanie królików jest wyjątkowo trudne. Nawet po działaniach kontrolnych populacje potrafią szybko odbudować liczebność, dlatego skuteczna walka z inwazją wymaga łączenia kilku metod i długotrwałego nadzoru.

Co ciekawe, najnowsze badania genomowe pokazują, że o sukcesie królików w Australii nie zdecydowała wyłącznie skala introdukcji. Kluczowa okazała się jedna linia dzikich królików, lepiej przystosowanych do warunków środowiskowych niż wcześniejsze, mniej udane introdukcje. To pokazuje, że o powodzeniu inwazji decyduje nie tylko miejsce, do którego trafia gatunek, ale też cechy osobników.

króliki
Zając szarak; zdj. JakubMrocek/Depositphotos

Zając szarak też może szkodzić

W przypadku zająca szaraka (Lepus europaeus) problem jest zwykle bardziej lokalny. Po introdukcji poza naturalny zasięg gatunek ten może konkurować z rodzimymi zajęczakami o pokarm i siedliska, a w części regionów jest też wskazywany jako potencjalne źródło dodatkowej presji związanej z pasożytami i chorobami.

Najczęściej przywoływanym przykładem jest Irlandia. Tam introdukowany zając szarak został uznany za zagrożenie dla rodzimego zająca irlandzkiego przede wszystkim z powodu konkurencji oraz hybrydyzacji, czyli krzyżowania się z miejscowym gatunkiem. To szczególnie poważny problem, bo stawką nie jest tylko liczebność populacji, lecz także zachowanie jej odrębności genetycznej.

Może cię zaciekawić: Co łączy słonie i zające w upalne dni?


Zdj. główne: Guerrero De la Luz/Pexels

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Close Popup
Privacy Settings saved!
Ustawienie prywatności

Kiedy odwiedzasz dowolną witrynę internetową, może ona przechowywać lub pobierać informacje w Twojej przeglądarce, głównie w formie plików cookie. Tutaj możesz kontrolować swoje osobiste usługi cookie.

These cookies are necessary for the website to function and cannot be switched off in our systems.

Technical Cookies
In order to use this website we use the following technically required cookies
  • wordpress_test_cookie
  • wordpress_logged_in_
  • wordpress_sec

Cloudflare
For perfomance reasons we use Cloudflare as a CDN network. This saves a cookie "__cfduid" to apply security settings on a per-client basis. This cookie is strictly necessary for Cloudflare's security features and cannot be turned off.
  • __cfduid

Odrzuć
Zapisz
Zaakceptuj
Porozmawiaj ze mną!