Wraki na dnie Bałtyku – tykająca bomba?

Wraki

Naukowcy szacują, że nasze morze jest cmentarzyskiem dla tysięcy statków – według Komisji Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku (HELCOM) może ich być nawet 8-10 tys. Przynajmniej sto z nich uznano za niebezpieczne ze względu na zawartość paliwa lub niebezpiecznych substancji oraz bliższą niż 10 mil morskich odległość od linii brzegowej. Jakie zagrożenie stwarzają wraki na dnie Bałtyku i co można zrobić, aby je ograniczyć?

Bez tytulu
Mapa przedstawiająca lokalizację wraków na dnie Bałtyku
źródło: HELCOM, https://maps.helcom.fi/

Franken i Stuttgart – szczególnie niebezpieczne

Według danych Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej w obrębie polskich wód terytorialnych znajduje się 415 wraków, z tego ok. 100 na terenie Zatoki Gdańskiej. Inne źródła mówią nawet o 3 tys. wraków na dnie Bałtyku, wliczając pozostałości samolotów i niezidentyfikowane dotąd obiekty. W rejonie Świnoujścia wiele wraków usunięto po II wojnie światowej, ale w taki sposób, że ich zbiorniki z paliwem pozostały na dnie.

Dwa najbardziej niebezpieczne wraki na dnie Bałtyku na polskim terytorium to Stuttgart i Franken, zatopione w rejonie Zatoki Gdańskiej. Ten pierwszy był niemieckim statkiem pasażerskim przekształconym w pływający szpital. Wskutek bombardowania Aliantów w 1943 r. stojący w porcie Stuttgart zapalił się, więc został natychmiast wyprowadzony na redę i zatopiony. Jego wrak znajduje się dwie mile morskie od gdyńskiego portu, na obszarze „Natura 2000”. Minimum od 1999 r. wycieka z niego paliwo, którego mogło być nawet 300 ton. W 2016 r. obszar lokalnego skażenia z tego powodu obejmował 415 tys. m2.

8 kwietnia 1945 r. kilka mil morskich na wschód od Mierzei Helskiej radzieckie samoloty zatopiły niemiecki tankowiec Franken. Mierzący prawie 180 m długości statek rozpadł się na dwie części. W momencie zatonięcia w zbiornikach Frankena było prawdopodobnie ok. 2700 ton przewożonego oleju oraz 300 ton własnego paliwa. Dokładna ilość zalegającego na dnie paliwa nie jest znana, gdyż zbiorniki póki co są szczelnie zamknięte. Według Fundacji MARE, która zajmuje się ochroną Bałtyku i ekosystemów morskich, z kadłuba Frankena wskutek korozji co roku ubywa nawet 0,14 mm stali. Biorąc pod uwagę czas, jaki upłynął od zakończenia II wojny światowej, wrak jest więc na granicy rozpadu.

Wraki na dnie Bałtyku a problem paliwa

Stuttgart i Franken to nie jedyne potencjalne źródła wycieku paliwa. W polskiej strefie znajdują się też duże, wciąż niezbadane wraki m.in. Wilhelm Gustloff, Steuben czy Goya oraz dziesiątki mniejszych zatopionych statków i samolotów. Postępująca korozja grozi zapadnięciem się zbiorników i wyciekiem substancji ropopochodnych do morza.

Skala katastrofy ekologicznej w czarnym scenariuszu wycieku jest trudna do oszacowania. W okolicach wraku Stuttgart już dziś obserwuje się ponad tysiąckrotne przekroczenie niektórych norm dopuszczalnego zanieczyszczenia. Pozbawiona życia strefa wokół stale się powiększa. Gdyby wyciekło paliwo z wraku Franken, przewiduje się m.in. wieloletnie szkody w środowisku morskim, zatrucie ogromnej liczby gatunków, a nawet skażenie plaż w wielu nadbałtyckich krajach.

Niestety, proces wypompowywania paliwa z korodujących wraków jest kosztowny i trudny do przeprowadzenia. W jego realizacji mogłoby pomóc wynalezione w Polsce działo neutronowe. Planami neutralizacji ryzyka związanego z wrakami zajmuje się obecnie Sejmowa Komisja Gospodarski Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Operacja Widmo, czyli walka z mikroplastikiem

Wraki na dnie Bałtyku stwarzają również inne problemy. Wraz ze statkami rybackimi zatonęły bowiem sieci i narzędzia połowowe, które w przeważającej części wyprodukowane są z plastiku. Mogą one być bezpośrednim zagrożeniem dla ryb i ssaków, które wplączą się w ich strukturę, ale dodatkowo stanowią poważne źródło skażenia morza mikroplastikiem. Pod wpływem światła, temperatury czy oddziaływania mechanicznego, tworzywa sztuczne stopniowo się rozkładają, w wyniku czego powstają coraz mniejsze cząsteczki plastiku. Przenikają one do organizmów ryb i owoców morza, chmur, wody z kranu, a w końcu i płuc oraz krwioobiegu ludzkiego.

Fundacja Mare we współpracy z Politechniką Morską w Szczecinie od 2021 r. prowadzi Operację Widmo, która ma oczyścić wraki na dnie Bałtyku z sieci i syntetycznych narzędzi do połowu. Jak dotąd udało się wyłowić 2400 m2 sieci oplątujących oraz 30 kg trału dennego pochodzących z ośmiu wraków. Projekt będzie kontynuowany w kolejnych latach.

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Close Popup
Privacy Settings saved!
Ustawienie prywatności

Kiedy odwiedzasz dowolną witrynę internetową, może ona przechowywać lub pobierać informacje w Twojej przeglądarce, głównie w formie plików cookie. Tutaj możesz kontrolować swoje osobiste usługi cookie.

These cookies are necessary for the website to function and cannot be switched off in our systems.

Technical Cookies
In order to use this website we use the following technically required cookies
  • wordpress_test_cookie
  • wordpress_logged_in_
  • wordpress_sec

Cloudflare
For perfomance reasons we use Cloudflare as a CDN network. This saves a cookie "__cfduid" to apply security settings on a per-client basis. This cookie is strictly necessary for Cloudflare's security features and cannot be turned off.
  • __cfduid

Odrzuć
Zapisz
Zaakceptuj

music-cover