„Zrobiłem wydech” – Leszek Naziemiec o filmie „Ujście”

Ujście

Kilka lat temu Leszek Naziemiec szukał w zimnej wodzie granic własnej wytrzymałości. Dziś bardziej niż kolejne rekordy interesują go uważność, kontakt z dziką przyrodą i umiejętność powiedzenia sobie: wystarczy. Dokument Ujście w reżyserii Tomasza Woźniczki, którego premiera właśnie się odbyła, nie jest więc wyłącznie opowieścią o ekstremalnym pływaniu. To również zapis zmiany – od potrzeby przekraczania siebie do akceptacji własnych ograniczeń, od sportowej ambicji do dojrzałości i oddechu.

Agnieszka Hobot: Film powstawał przez kilka lat i z premierą trafił na moment, w którym sportowa rywalizacja oraz potrzeba podejmowania kolejnych ekstremalnych wyzwań zaczynały w Tobie wygasać. Czy Ujście jest portretem narodzin wielkiej pasji, czy raczej zapisem końca pewnego etapu życia?

Leszek Naziemiec: Rzeczywiście, nie czuję już potrzeby potwierdzania swoich kompetencji. Nie muszę być najlepszy ani udowadniać, że potrafię wytrzymać więcej niż inni. Nie interesują mnie też wyprawy, które prowadzą do samozniszczenia, skrajnego wyczerpania czy utraty kontroli nad ciałem. Chyba nigdy nie byłem na tyle zaburzony, aby konsekwentnie podążać w tym kierunku.

Na początku ważne było dla mnie przełamywanie lęków i własnych słabości, ale od samego początku fascynowało mnie także coś innego – ten szczególny wskok w przyrodę. To uczucie pozostało. Nadal bardzo chętnie pływam pięknymi, dzikimi trasami, również zimą. Latem może to oznaczać dwanaście czy czternaście godzin w wodzie, ale równie wartościowa może być jedna godzina. Długość nie jest już dla mnie podstawową miarą jakości doświadczenia.

Pamiętam jedno z moich pierwszych całodobowych wyzwań pływackich. Chyba było trzecim tego typu. Wyszedłem z wody po dziesięciu kilometrach, ponieważ zwyczajnie zaczęło mnie to nudzić. To był ważny sygnał. Zrozumiałem, że samo pokonywanie dystansu nie wystarcza, jeśli znika ciekawość i tracę kontakt z miejscem.

Na początku pracy nad filmem Tomek Woźniczka, reżyser, rzeczywiście mówił, że spóźnił się z kamerą o kilka lat. Nie było już tak ostrych, śnieżnych zim, a niemal cała nasza pływająca ekipa zaczynała zmierzać w nieco inną stronę. Być może jednak właśnie ta zmiana jest najbardziej interesująca. Ujście nie pokazuje wyłącznie pasji w jej najbardziej intensywnym okresie, ale również moment, w którym człowiek zaczyna inaczej rozumieć to, co robił przez lata. I być może właśnie to okaże się siłą filmu.

Kilka lat temu Leszek Naziemiec szukał w zimnej wodzie granic własnej wytrzymałości. Dziś bardziej niż kolejne rekordy interesują go uważność, kontakt z dziką przyrodą i umiejętność powiedzenia sobie: wystarczy. Dokument Ujście w reżyserii Tomasza Woźniczki, którego premiera właśnie się odbyła, nie jest więc wyłącznie opowieścią o ekstremalnym pływaniu. To również zapis zmiany – od potrzeby przekraczania siebie do akceptacji własnych ograniczeń, od sportowej ambicji do dojrzałości i oddechu.
zdj. Tomasz Woźniczka

A.H.: W filmie ciało wszystkimi zmysłami mówi nie, a Ty mimo to płyniesz dalej. Gdzie przebiega granica pomiędzy odwagą i świadomym przekraczaniem własnych ograniczeń a pewnego rodzaju przemocą wobec własnego ciała?

L.N.: Takiej przemocy trzeba unikać. Niestety, w świecie sportów ekstremalnych zdarza się ona dość często. Może być konsekwencją problemów psychologicznych zawodników, ale również presji otoczenia i kibiców. Ludzie zachęcają cię do coraz większych poświęceń, gloryfikują sukcesy, a jednocześnie mogą z ogromnym zaangażowaniem obserwować twój wypadek, upadek czy porażkę. W pewnym momencie przestaje chodzić o doświadczenie zawodnika, a zaczyna o widowisko. Oczywiście obok tego mogą istnieć prawdziwe relacje i zwyczajna przyjaźń – nie każde wsparcie jest presją.

Muszę też doprecyzować, że zmysły nie zawsze mówią nie. Tak dzieje się przede wszystkim u osób początkujących i średniozaawansowanych. Wielu doświadczonych pływaków potrafi funkcjonować we względnym komforcie od chwili wejścia do zimnej wody. Wymaga to wieloletniej, spokojnej adaptacji, a zapewne również predyspozycji.

Paradoksalnie większym problemem może być nie samo wejście do lodowatej wody, lecz decyzja o wyjściu z niej. Trzeba umieć powiedzieć sobie: wystarczy. Nie ma sensu za każdym razem doprowadzać organizmu do stanu, po którym czeka nas długa i wyczerpująca walka z hipotermią.

Zimowe pływanie powinno być przede wszystkim odkrywaniem własnego organizmu, cierpliwym rozwijaniem zdolności adaptacyjnych i budowaniem więzi z przyrodą. Staram się kierować zasadą przyjemności, a nie cierpienia. Oczywiście czasem trzeba się zmobilizować, zaakceptować chwilowy dyskomfort i wykonać większy wysiłek. Nie powinno to jednak oznaczać ignorowania sygnałów wysyłanych przez ciało.

A.H.: Przez lata sam opowiadałeś o swoich wyprawach. W Ujściu oddałeś tę historię reżyserowi i kamerze. Czy zobaczyłeś na ekranie człowieka, którego wcześniej w sobie nie dostrzegałeś, albo obraz siebie, z którym się nie zgadzasz?

L.N.: Trudno mi jednoznacznie odnieść się do tego filmu. Jestem zbyt blisko całej historii, a praca nad nią trwała bardzo długo. Ujście jest filmem prawdziwym, ale jednocześnie pozostaje artystyczną kreacją Tomka. To jego spojrzenie, jego wybór obrazów, rytmu i znaczeń.

Mogę powiedzieć, że bardzo lubię patrzeć na obrazy, które tworzy. Bycie bohaterem jego filmu jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Mam również poczucie, że wiele nauczyłem się dzięki naszej relacji. Poznałem nowych ludzi, a grono moich przyjaciół się powiększyło. Sam proces powstawania filmu okazał się więc równie ważny, jak jego ostateczny kształt.

To doświadczenie było dla mnie nietypowe, ponieważ prawie wcale nie oglądam filmów i nie lubię być nagrywany. Mam pod tym względem pewien uraz sięgający początku lat dziewięćdziesiątych. Wtedy doszedłem do wniosku, że kino nie jest adresowane do mnie i przez długi czas właściwie się nim nie interesowałem. Teraz zaczyna się to trochę zmieniać. Być może właśnie dzięki Ujściu uczę się patrzeć na film nie tylko jak na gotowy obraz, lecz także jak na sposób spotkania z drugim człowiekiem. Jestem za to wdzięczny.

A.H.: Film pokazuje cierpienie i ryzyko w bardzo pięknej, poetyckiej formie. Czy obawiałeś się, że estetyka obrazu może zromantyzować ekstremalne pływanie i zachęcić do naśladowania osoby, które nie rozumieją związanych z nim zagrożeń?

L.N.: Niech ten film zachęca do dzikiego i zimowego pływania, ale pod warunkiem, że będzie ono praktykowane powoli, regularnie i cierpliwie. Nie chodzi o wejście do lodowatej wody pod wpływem chwilowego impulsu ani o kopiowanie czyichś wyczynów. Adaptacja wymaga czasu, a poznawanie własnych reakcji powinno odbywać się stopniowo.

Jeżeli ktoś podejdzie do tego odpowiedzialnie, może odkryć coś naprawdę ważnego. Zimna woda potrafi zmienić sposób odczuwania własnego ciała i otoczenia. Przyroda przestaje być dekoracją, tłem do aktywności albo mechanizmem, którym człowiek może dowolnie zarządzać. Staje się doświadczeniem bezpośrednim, silnym i trudnym do zignorowania.

Nowożytną wizję zdesakralizowanej przyrody potrafi rozwiać jeden podmuch chłodnego wiatru. W wodzie bardzo szybko okazuje się, że nie stoimy ponad nią. Jesteśmy jej częścią i podlegamy jej przemianom. Dla mnie właśnie to, a nie heroizm czy cierpienie, jest najważniejszym doświadczeniem związanym z pływaniem.

Kilka lat temu Leszek Naziemiec szukał w zimnej wodzie granic własnej wytrzymałości. Dziś bardziej niż kolejne rekordy interesują go uważność, kontakt z dziką przyrodą i umiejętność powiedzenia sobie: wystarczy. Dokument Ujście w reżyserii Tomasza Woźniczki, którego premiera właśnie się odbyła, nie jest więc wyłącznie opowieścią o ekstremalnym pływaniu. To również zapis zmiany – od potrzeby przekraczania siebie do akceptacji własnych ograniczeń, od sportowej ambicji do dojrzałości i oddechu.
zdj. M.Marzec

A.H.: Podczas wypraw obserwowałeś zanikające lodowce, suszę w rejonie jeziora Titicaca, pożary na Alasce oraz zmiany zachodzące w Wiśle i Odrze. Jak pogodzić potrzebę docierania do takich miejsc i opowiadania o ich przemianach z faktem, że sama turystyka wyprawowa wywiera presję na środowisko?

L.N.: Nie potrafię tych dwóch rzeczy uczciwie ze sobą pogodzić. Nie chcę udawać, że moje podróże nie pozostawiają śladu albo że sam fakt opowiadania o przyrodzie automatycznie usprawiedliwia koszty związane z dotarciem do odległych miejsc. Jednocześnie nie potrafię całkowicie wyrzec się podróżowania.

Staram się przynajmniej zachować świadomość tej sprzeczności. Próbuję na różne sposoby odpracowywać szkody, które powoduję, choć wiem, że nie wszystko można w ten sposób zrównoważyć. Ważne jest dla mnie również to, aby podróż nie była wyłącznie konsumpcją krajobrazu czy kolekcjonowaniem kolejnych miejsc.

Nie mam jednak gotowej odpowiedzi ani wygodnego usprawiedliwienia. Być może z czasem będę podejmował mądrzejsze decyzje, podróżował rzadziej, uważniej i w sposób mniej obciążający środowisko. Na razie mogę przede wszystkim uczciwie przyznać, że pozostaję częścią problemu, który obserwuję.

A.H.: Tytuł Ujście ma wiele znaczeń: ujście rzeki, wyjście z sytuacji, uwolnienie nagromadzonych emocji. Czego ujściem stał się ten film dla Ciebie – sportowej ambicji, potrzeby kontaktu z naturą, osobistego kryzysu, a może dotychczasowego sposobu myślenia o sobie?

L.N.: Moja znajoma, malarka Grażyna Smalej – zachęcam do obejrzenia jej obrazów – od dawna medytuje nad słowem ujście. Zwróciła uwagę, że w wielu językach słowa oznaczające usta i ujście są takie same albo bardzo do siebie podobne. To ciekawe zestawienie, ponieważ łączy rzekę z ciałem, przepływ z oddechem i krajobraz z mówieniem.

Dla mnie tytuł ma również znaczenie bardzo dosłowne. Mieszkam obecnie w złożonym systemie ujścia Odry. Jestem więc blisko miejsca, w którym rzeka rozdziela się, miesza z innymi wodami i stopniowo traci swoją jednoznaczną formę.

Mogę jednak spojrzeć na ujście także w sposób cielesny i osobisty. Moje sportowe i niesportowe ambicje znalazły wreszcie ujście. Balonik wypełniony nadmiernym ciśnieniem po prostu sflaczał. Nie muszę się już nieustannie napinać, rywalizować ani czegoś udowadniać.

Zrobiłem wydech. Dojrzałem.


zdj. główne: Piotr Sadurski

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Close Popup
Privacy Settings saved!
Ustawienie prywatności

Kiedy odwiedzasz dowolną witrynę internetową, może ona przechowywać lub pobierać informacje w Twojej przeglądarce, głównie w formie plików cookie. Tutaj możesz kontrolować swoje osobiste usługi cookie.

These cookies are necessary for the website to function and cannot be switched off in our systems.

Technical Cookies
In order to use this website we use the following technically required cookies
  • wordpress_test_cookie
  • wordpress_logged_in_
  • wordpress_sec

Cloudflare
For perfomance reasons we use Cloudflare as a CDN network. This saves a cookie "__cfduid" to apply security settings on a per-client basis. This cookie is strictly necessary for Cloudflare's security features and cannot be turned off.
  • __cfduid

Odrzuć
Zapisz
Zaakceptuj
Porozmawiaj ze mną!